in lifestyle, strefa italofila

Powiem Wam szczerze, za co kocham Włochy

at
kocham-wlochy

Wiele razy podchodziłam do tego tekstu. Słowa grzęzły mi pomiędzy palcami a klawiaturą. Próbowaliście kiedyś opowiedzieć o swojej miłości? No właśnie. Przyszła niespodziewanie, została, a teraz męczy bułę. Miłość do Włoch. Za mną 4 lata, 7 wyjazdów i 40 zwiedzonych miast.

Na początku wyjaśnijmy sobie

Primo

To jest subiektywna lista doświadczeń, obserwacji, zapamiętanych obrazów, wrażeń, uczuć. Wśród wspomnień jest kilka rzeczy, które znajdują się pod hasłem rozczarowanie. Jest to jednak osobny zestaw i przyjdzie na niego czas. PS Najniżej na mapie buta byłam w Lacjum. Południe Włoch na razie zwiedzałam ludzikiem po google mapsach.  

Secondo

Jestem osobą, która potrzebuje komfortu w postaci łazienki i kawałka czystego łóżka bez pierzyny. Spanie w namiocie, czy aucie jest spoko, jeśli istnieje perspektywa prysznica. Często nie zgadzam się z przewodnikami, co do miast wartych odwiedzenia, czy atrakcji. Nie jeżdżę last minute, ani all inclusive. Wszystkie wycieczki planujemy sami. Rzadko stołuję się w restauracjach, najwięcej pieniędzy wydaję na nietypowe smaki lodów. Informacji szukam głównie na tematycznych blogach, najczęściej jednak podróżą steruje spontan. Kapelusz ładnie wygląda na zdjęciu, ale wkurza mnie zwiewający go wiatr. W plecaku noszę batoniki, kabanosa i bagietkę – nigdy nie wiem, kiedy będę wkurzona, a wtedy po dziewczyńsku zajadam. Do kieszeni upycham kilometry plastrów, moja skóra jak dupa niemowlęcia – wiecznie odparzona. Jeśli czujesz ten klimat, zostań ze mną.

Kocham Włochy – jedzenie?

Trudno byłoby od tego nie zacząć. Pytałam Was na InstaStories, za co kochacie Włochy i do najczęstszych odpowiedzi należało właśnie żarło. Mało kto się dziwi takiej opinii, ale akurat ja… tak 😂 Nie gustuję w owocach morza i nie znoszę, gdy ktoś usilnie mnie do nich przekonuje (nie trafiłaś na dobrą restaurację; były źle przygotowane; następnym razem spróbuj tego, smakuje podobnie do…). Nie przepadam też za serami, włoskimi wędlinami, więc prosciutto odpada już w przedbiegach. Makaron jest spoko raz w tygodniu, pizza mogłaby królować codziennie. Tak czy siak – niestety – dania mączne muszę ograniczać. Najlepiej odnajduję się w owocach, warzywach, rybach, jogurtach, dodatkach (np. orzechy) i deserach 😋 Jestem też poszukiwaczem wyjątkowych lodziarni, lubuję się w przedziwnych smakach (np. bazylia, marchewka, rozmaryn, różane, ryżowe, kurkuma, połączenia nasion). Ale o tym doskonale wiecie🍦

Skoro do Włoch nie zjeżdżam po uwielbiane przez większość smaki, to po co? Po magiczną otoczkę, która towarzyszy jedzeniu. Lubię się w niej zanurzać. Zawsze czuć, że nadciąga sjesta, czy pora kolacji. Powietrze jest przepełnione zapachem potraw oraz dźwiękiem zastawianych stołów. Na sjestę zazwyczaj ulice pustoszeją, na wieczór gęsto się zaludniają. Codziennie ta sama melodia, włoski rytm dnia. 

Zresztą w domu, czy na mieście – ważne, że razem. Jedz, nie gadaj. Teraz jedzenie ma głos – z tym we Włoszech jeszcze się nie spotkałam. Przy stole jest gwarno. Wesoło. Rodzinnie. Przyjacielsko. To jest taka atmosfera, jakiej do tej pory nie znałam. Smakowanie i radość ze wspólnego posiłku. Dobrze się na to patrzy, a jeszcze lepiej w tym uczestniczy. 

Jestem zdecydowaną fanką domowego jedzenia, ale we Włoszech zdarza nam się zawitać do restauracji. Sposobu na znalezienie tej dobrej, wyjątkowej nauczył nas znajomy Włoch – podchodzi do lokalsa i pyta, dokąd ten najczęściej zabiera rodzinę na kolację oraz co z menu poleca. W ten sposób w Rzymie odkryliśmy niepozorną z szyldu i wyglądu restauracyjkę, omijaną przez większość turystów i będącą na jakimś podrzędnym miejscu na TripAdvisor. Przyjazna atmosfera, przyjazne ceny, przepyszne jedzenie i włoski harmider.

Kocham Włochy za ciepło

Nie tylko za to lejące się z nieba, ale przede wszystkim to bijące od ludzi. To się zauważa w małych, drobnych rzeczach: nie ogarniam biletomatu po pieczywo, więc po prostu facet stojący obok wyklika wszystko za mnie, dodając przyjazne prego; na promie dzieci wchodzą obcym ludziom pod ramiona, żeby popatrzeć na morze – nikt nie robi problemu, każdy się uśmiecha; w kościele obok małżeństwa odpoczywa sobie pies; pies też siedzi w koszyku na zakupy, podczas gdy właścicielka buszuje między sklepowymi półkami; po kilku dniach w lokalnej kantynie, czy na straganie z owocami witają się ze mną, jak ze starą znajomą. 

Kocham Włochy za wyjebanizm

To moje prywatne określenie na to, jak bardzo oni mają w dupie wiele spraw nie do pomyślenia. Jadę autem, widzę swojego ziomka z kawą i rogalem w kawiarni? Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zablokować pas i pogadać ze znajomym przez opuszczoną szybę.

Skuter z lewej, skuter z prawej, piesi chodzący w każdą stronę, wyłaniający się w najmniej oczekiwanych momentach? Miej oczy szeroko otwarte, ale zachowaj spokój i ucz się spodziewać niespodziewanego. 

Opalam się na plaży i mam ochotę na spacer? Zostawiam swoje rzeczy i po prostu idę na spacer. Tak, po prostu idę (jest tu kilka ALE! ale to na następny raz 😉). 

Organizowane targowisk pod gołym niebem w niedzielę? Żaden problem. 

Wyjebanizm bardzo ładnie pod tym instagramowym postem opisała @wloskiprzykawie ♥

Kocham Włochy za krajobrazy

Połączenie gór i morza to dla mnie raj na ziemi. Wędrówka po górskich szlakach, skąd nagle wyłania się panorama wierzchołków, miast, plaż i morza – magia. W ciągu takiej wyprawy najwięcej czasu zajmuje mi ocknięcie się z tego oczarowania. Co parę kroków zatrzymuję się, by chłonąć widoki. Motor w tyłku odpala się tylko, gdy w powietrzu czuję nadchodzącą burzę. 

Kocham Włochy za otwartość

Zamawiam kawę w Autogrill (szczerze nie znoszę tego miejsca). Dostaję rachunek i czekam. Jest tłum, ale nie ma kolejki, po prostu dzieje się tu, co chce. Koleś obok wyhacza, że sterczę jak głupek, więc ogarnia z uśmiechem wszystko za mnie i po chwili już dopijam kawę.

Co drugi dzień rano biegam tą samą trasą, z tym samym bidonem KROSS. Po drodze spotykam podstarzałego rowerzystę w koszulce KROSS. Od pierwszego razu wie, że jestem jego ziomkiem i za każdym razem krzyczy ciao bella!

Przychodzę na sagra. Stoły ustawione są obok siebie. Dosiadam się do jakiejś rodziny. Podpytują skąd jesteś, czy Ci się tu podoba, co wybrałaś sobie z menu. Czasem opowiadają coś o sobie, a gdy najedzeni już spadają, żegnają się ze mną jak z kimś bliskim.

Potem idę na passeggiata. Sporo się dzieje. Ludzie jedzą przy stolikach, na murkach, na plaży, chodzą w każdą stronę, zatrzymują się przy straganach, rozstawionych teatrzykach dla dzieci, muzycznych scenach. O, jest nawet jakiś pokaz tańca. Chwilę później choreografię znają już wszyscy. A jak nie, też tańczą! Starzy, młodzi, w parach, solo. Jest śmiesznie, wesoło, bosko. 

Kocham Włochy za znacznie więcej!

Prawie w każdym miejscu spotyka mnie jakieś wow. Uwielbiam zalegiwać na schodach i obserwować toczące się dookoła życie, jak słońce zatacza krąg na tych samych budynkach, jak późnym popołudniem z godziny na godzinę przybywa ludzi, jak wzmacnia się radosna, głośna atmosfera. 

Uwielbiam spacery w tych wąskich uliczkach, podziwiać ozdobione roślinami kamienice. Najczęściej z moim K. odkrywamy wyjątkowe miejsca i łapiemy ulotne chwile, kiedy zwyczajnie dajemy się zgubić. Podobnie jest na szlakach pieszych, choć tu wolałabym obniżać procent dezorientacji w terenie 😅 

PS Oczywistą oczywistością jest, że na szczycie mojej listy figurują melodyjny język i vino frizzante ❤

A Ty za co doceniasz Włochy?

 

Sharing is caring ♥Share on Facebook88Pin on Pinterest0Share on Google+0Tweet about this on Twitter
  • Nie miałam jeszcze okazji zwiedzenia tego niesamowitego kraju, ale jestem pewna, że pizza królowałaby w moim menu codziennie 😛 Krajobrazy są niesamowite! Może w następnym roku skuszę się na taką wyprawę, bo marzę o tym!:)

    • A marzenia są od spełniania ♥ W przyszłych wpisach będę robiła polecajki blogów dot. Włoch, z których sama korzystam. W tym przewodniki 🙂 Może się przyda do spełniania marzeń 🙂

  • Wielopokoleniowo 3

    Ja również czuję niesamowitą słabość do tego kraju 🙂

  • Piękne foty i wspaniałe argumenty! Wcale się nie dziwię, że kochasz Włochy, bo ja byłam raz, zimą w górach, ale jestem pewna, że wrócę i to nie raz

    • Mam takie wrażenie, że jak się było raz, to zwykle chce się tych Włoch coraz więcej ♥ Bardzo dziękuję!

  • Wyjebanizm ma swój włoski odpowiednik- menefreghismo. Lubię to słowo:) Bardzo fajny tekst. O powodach mojej miłości do Włoch mogłabym pisać długo. Żaden kraj nie działa tak silnie na wszystkie zmysły jednocześnie.
    Saluti!

    • Czekam z niecierpliwością na koniec porządków na Waszej stronie ♥ Glosbe pięknie przetłumaczyło menefreghismo – TUMIWISIZM. No przecież to piękne!

      • Prawda? We Włoszech to jest cała postawa życiowa ujęta w jednym słowie.
        To mi uświadamia, że Włochy kocham też za te słowa, które ciężko przetłumaczyć. My to opisujemy, wyjaśniamy, a oni ciach! jedno słowo i wszystko jasne. Uwielbiam np. włoskie słówko „serendipita’ „- odkrycie czegoś ważnego w momencie, gdy szukaliśmy czegoś innego. No przecież po polsku to nie brzmi w ogóle!

  • Młodszachytra

    Wyjebanizm!

  • Bardzo się cieszę, że trafiłam na ten wpis! Sama kiedyś pisałam u siebie o mojej miłości do tego kraju i jego mieszkańców. Ten wyjebanizm, jak to świetnie nazywasz, bardzo mnie urzeka. Niby Włosi są emocjonalni, temperamentni, ale z drugiej strony – mają wszystko w czterech literach. Stoją w korku i spóźnią się do pracy? Trudno. Jakiś zakaz wstępu? Mają to gdzieś. Zaparkują na środku drogi? Trudno, niech inni sobie radzą. Dla mnie to bardzo pozytywne. 😉

    • Przyjemność po mojej stronie 🙂 Widziałam w Finale Ligure z tarasu, jak rano kierowca prawie wjechał na pieszego, będącego na środku pasów. Kłótnia na pół miasta, istne piekło. Ciekawie się ich obserwowało 😀 I to jest właśnie pociągająco-przyciągające – ten temperament z wyjebanizmem ♥

  • Wspaniałe zdjęcia, które zachęcają do wyjazdu 😀 Włochy to moje marzenie od dawna, niestety jeszcze trochę brakuje do spełnienia 😉

    • Bardzo mi miło 🙂 Trzymam kciuki za spełnienie marzeń. Bo widoki i wrażenia, jakie zostają z tych wyjazdów, zdecydowanie są warte zachodu!

  • Krajobrazy! Też je uwielbiam! A zwłaszcza mam wielki sentyment do 5terre!

  • www.dagmara-rek.pl

    Ale jest tam pięknie! Z chęcią bym się wybrała tam na wakacje 😀

  • Podoba mi się zwrot ‚wyjebanizm’, bo za to kocham Tajlandię. Jakoś inaczej żyje sie w krajach, gdzie wszyscy są nieco bardziej wyluzowani.

  • Powinien byc jeszcze jeden punkt, kocham Włochy za piękne wspomnienia i zdjęcia! Pozdrowienia

  • Kiedyś z pewnością się wybiorę i pewnie też pokocham. Na razie na przyszły rok planuję Grecję <3

    • Moja siostra w Grecji była i poleca całym serduchem 🙂 Przywiozła równie piękne wspomnienia 🙂

  • Ja kocham Wlochy za : jedzenie, kolory, klimat, ludzi z pasja, rodzine (mojego meza), jezyk i Lago Maggiore <3

    • Czy ja dobrze rozumiem, że trafiła mi się na chytrej żona Włocha? ♥ Nad Lago Maggiore mnie jeszcze nie było. Dotychczas ukochałam sobie Lago Trasimeno, a na początku września trafię nad Lago di Garda 🙂

      • Tak zona pol Wlocha pol Szwajcara 😉 ale tesc to typowy wloch 😀

  • Boże jak ja marzę o Włochach. Z roku na rok planuję objazdówkę – Rzym, Toskania, Positano, Capri, Lake Como… I zawsze kończy się tak, że muszę się obejść smakiem. Ja tak praaaagnę tam być. Czuję, że to moje miejsce na ziemi – idealna pogoda, cudowne widoki, i żarcie, żarcie, żarcie :D:D:D Może w przyszłym roku! (powiedziała z nadzieją, spoglądając na męża nieprzychylnym wzrokiem)

    • Dopisek w nawiasie jest przecudny! Eataly, tak? ♥ Cały mój temperament jest tak włoski, że aż dziwne, że urodziłam się w Polsce 😀

      PS Przeczytałam Twój komentarz i narzeczony do mnie: – Co się szczerzysz do monitora? Mówię: – Chodź i przeczytaj. I sam się poszczerzył 😀

  • Właśnie zaraziłaś mnie swoją miłością. Ja chcę tam być teraz natychmiast! Swoją drogą, masz jakieś ulubione miejsce, takie all in one?

    • Jakże miło mi to czytać, dziękuję!

      Od 4 lata na wakacje jeździmy do Cecina Mare i stąd podróżujemy po Toskanii 🙂 Małymi krokami będziemy szukać nowej „stacji” na sezon, żeby z niej zwiedzać kolejne rejony. Ale obiecałam sobie, że choć na 3 dni będę wpadać po drodze do Ceciny. Jest tu piękny, nadmorski las piniowy. Idealny do porannego joggingu, czy do ukrycia się na czas sjesty. Czysta, dzika plaża. Ciekawy, rozrastający się port. W sezonie miasteczko tętni życiem: koncerty, sagry, przeróżne atrakcje ♥ Do tej miejscowości mam ogromny sentyment. Od niej zaczęła się moja włoska przygoda 🙂

  • Kamil

    O widzisz. Ja dla odmiany nie znoszę Włoch i nigdy nie zrozumiem umiłowania do obrażonej obsługi za barem, nieładu w knajpach i głośnych ludzi w najbardziej z irytujących sposobów. Wolę jednak miejsca, w których są naklejki informujące o tym, że stukanie w klawiaturę może przeszkadzać ludziom dookoła, więc żebym jednak pozostał cicho ;]

    • Powiem Ci, że nie jestem zaskoczona tym, co piszesz. Pierwsze moje zetknięcie z Włochami było bardzo podobne. U mnie po prostu z czasem przyszedł ten tumiwisizm na wszystko 🙂 Wiadomo jednak, że nie każdy się na to przełączy i nie każdemu będzie się takie podejście podobać. Ja np mam duże poczucie własnej przestrzeni, dlatego nienawidzę tego wspomnianego Autogrilla. Wyjątkowo jest to miejsce, którego wspomnienie już mnie drażni. Pozdrawiam!

      • Kamil

        No ja raczej nie przewiduję w tej kwestii poprawy, tym bardziej, że skrzętnie je omijam i jednak wybieram na wakacyjne wypady inne kontynenty w ostatnich latach. Ale dla każdego coś dobrego. Również ślę moc serdeczności 🙂

        • Jakie ciekawe punkty znalazły się ostatnio na Twojej mapie? 🙂

          • Kamil

            Jestem monotematyczny, bo od kiedy byłem pierwszy raz w USA… nie mogę się oderwać. I tak wracam do tego Nowego Jorku co rusz. Chociaż ostatnio skusiłem się na drugie wybrzeże, ale jako żę samotnie, to Seattle tylko — w większej grupie planuję wrócić na roadtrip. No a poza tym, to Japonia, do której znowu lecę za kilka dni:)

      • Kamil

        A, dodam jeszcze, że ich lodziarnie sprawiają, że wychodzę z nich zawsze z pustymi rękami. Głównie dlatego, że jest za duży wybór smaków 😀

        • To ja dla odmiany w drugą stronę: z pełnym brzuchem 😀 Nażarta aż po korek 😀

  • Uwielbiam Włochy za tyle rzeczy, że ciężko mi nawet określić je wszystkie 🙂

  • Zdjęcia i wyjebanizm mnie kupiły, daję suba 🙂

  • Nie byłam nigdy we Włoszech, ale myślę, że pokochałabym tamten klimat, szczególnie nastawienie wobec innych.

Show Buttons
Hide Buttons